czwartek, 12 stycznia 2012

Kret w ogrodzie

Zanim zaczniemy projekotwać swój ogród warto poznać kilka pułapek, które mogą nas spotkać. Pierwszą z nich są krety. Projektując ogród często nawozimy ziemię dobrej jakości, by mieć dobre podłoże dla roślin. Jest to tworzenie wspaniałego zaplecza dla kretów - w dobrej ziemi jest więcej dżdżownic, które są ulubionym daniem kretów. Ludzie wymyślają różne sposoby aby się ich pozbyć. Oto kilka z nich:



1. Najlepszym choć drogim sposobem jest zastosowanie już w początkowej fazie projektowania ogrodu specjalnej siatki. Zakopuje się ją na głębokość 10 cm poniżej ziemi, normalnie dalej siejąc na powierzchni trawę. Dodatkowo warto zejść z podmurówką ogrodzenia na głębokość ok 60cm i wzdłuż ogrodzenia wykonać rów przysypany gruzem (krety nie znoszą takiego podłoża). Jest to według mnie jedyny skuteczny sposób. Kret nie jest w stanie przejść przez siatkę, której oczka mają wymiary ok. 1.5*1.5cm.


Dane podstawowe dotyczące siatek:
sprzedawane w rolkach (np. 1.2m *50mb - 290zł,  2,6m*100mb - 547zł)
siatka wzmacnia dodatkowo systemy korzeniowe, idealnie nadaje się do wzmacniania pokrytych trawą powierzchni o małym spadku.

2. Odstraszacze dźwiękowe - wg mnie mit ... Denerwujący dźwięk wysyłany przez sprzęt ma powodować odstraszenie kretów. Niestety one chyba się takimi dźwiękami delektuja :)

3. Sadzenie odpowiednich gatunków pomiędzy rzędami roślin, które odstraszają swym zapachem krety, tj. Bazylia, czosnek, komosa. Można spróbować też zakopać w krecich korytarzach czosnek. One nie znoszą jego zapachu.

4. Pułapki jak na myszy. Wkładamy je w korytarze. Sprawdzamy codziennie czy kolega kret nie dał się złapać (po 10h bez jedzenia ginie). Jeśli znajdujemy w pułapce kreta, wynosimy go jak najdalej od posesji...

5. Dość barbarzyński sposób.. Ale bardzo skuteczny... Obserwowanie kopców... Pełnienie wart i bycie w gotowości z ... łopatą... Krety czasem wychodzą na powierzchnię. Są wtedy bardzo niezdarne. Łatwo je dopaść i 'unieszkodliwić'

1 komentarz:

  1. To prawda, odstraszacze są mitem, ja już z moimi nie mam siły walczyć :)

    OdpowiedzUsuń